BAJKA O STUKAJĄCYCH ZĘBACH
Dawno, dawno temu, w buzi małego Olusia mieszkały ząbki. Było ich wiele – białych, równych i bardzo dumnych ze swojej pracy. Pomagały gryźć jabłka, chrupać marchewki i uśmiechać się do całego świata.
Pewnego zimowego wieczoru zrobiło się bardzo, bardzo chłodno. Całe ciało Olusia zaczęło się trząść, a ząbki – stuk, stuk, stuk! – zaczęły dzwonić o siebie.
– Ojej! – przestraszył się Mały Siekacz. – Dlaczego tak hałasujemy?
– To nic złego – uspokoił go Mądry Trzonowiec. – To tylko nasz sposób na rozgrzanie całego ciała. Kiedy stukamy, pomagamy mięśniom się poruszać i robi się cieplej.
Ząbki trochę się uspokoiły, ale nagle… przyszedł Cień Strachu. Oluś wyobraził sobie, że pod łóżkiem coś się rusza. Ząbki znów zaczęły dzwonić – dzyń, dzyń, dzyń!
– Boimy się! – wołały. – Co teraz?
Wtedy odezwał się najmniejszy mleczak, który zwykle był cichy:
– Może zamiast się bać, uśmiechnijmy się razem? Uśmiech to nasza supermoc. Gdy się uśmiechamy, całe ciało czuje się odważniejsze!
Ząbki spróbowały. Zrobiły piękny, szeroki uśmiech. I wiesz co? Strach od razu zrobił się mniejszy i… uciekł!
Od tego czasu ząbki wiedziały, że czasem stukają z zimna, czasem ze strachu – ale zawsze potrafią pomóc dziecku. Bo uśmiech to naprawdę magiczna broń.


