KRÓLESTWO ODBIĆ I TAJEMNICA LUSTRA.

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami, istniało niezwykłe miejsce – Królestwo Odbić. Była to kraina, gdzie wszystko wyglądało znajomo, a jednak… inaczej. Ludzie mieli tam takie same twarze, ale ich ruchy zdawały się odwrócone.

Królestwo Odbić znajdowało się za cienką taflą światła, do której dostęp mieli tylko nieliczni wędrowcy. Wystarczyło spojrzeć w głębokie, stare lustro w złotej ramie i wypowiedzieć w myślach pytanie, na które nie było odpowiedzi – wtedy tafla drżała, a śmiałek przenosił się do drugiej strony.

Kraina była podobna do naszego świata, ale wszystko było odbite – drzewa miały liście układające się w lustrzane wzory, rzeki płynęły w odwrotnych kierunkach, a słońce wschodziło po lewej stronie nieba, a zachodziło po prawej. Nawet litery w książkach były odwrócone – czytać je potrafili tylko mieszkańcy.

Domy budowane były z błyszczących kryształów, które przypominały wielkie lustra. W nocy całe miasto mieniło się odbiciami gwiazd – wyglądało to tak, jakby niebo zeszło na ziemię.

Mieszkali tam Odbijanie – ludzie podobni do nas, lecz delikatniejsi, jakby utkano ich z mgły i blasku. Kiedy rozmawiali, ich głosy brzmiały jak echo. Mieli zwyczaj poruszać się synchronicznie – jeśli jeden podniósł rękę, drugi stojący obok często odruchowo robił to samo. Ubierali się w szaty utkane ze srebrnych nici, które połyskiwały jak tafla wody.

Choć kraina była piękna, panował tam pewien zamęt. Od wieków mieszkańcy zastanawiali się nad naturą swojego świata. Dlaczego wszystko wydawało się „odwrócone”? Dlaczego prawa strona stawała się lewą, a góra pozostawała górą?

Wielu mędrców próbowało rozwiązać tę zagadkę, lecz każdy z nich gubił się w własnych odbiciach. Powstały nawet całe szkoły nauki:

  • Zwierciadlarze – wierzyli, że lustra naprawdę zamieniają strony.
  • Przód-Tylarze – upierali się, że to tylko złudzenie.
  • Ciszowie – twierdzili, że nie wolno pytać lustra o takie rzeczy, bo prawda kryje się w milczeniu.

Brak odpowiedzi sprawiał, że w sercach Odbijanych była niepewność. Piękna kraina nie dawała im spokoju, bo czuli, że żyją w wiecznym paradoksie.

W normalnym świecie żył sobie chłopiec o imieniu Staś. Staś był chłopcem niezwykle ciekawym świata. Pewnego dnia, gdy padał deszcz, znalazł się na strychu u dziadka. W zakurzonym kącie, przykryte starym kocem, stało ogromne lustro w rzeźbionej ramie z ciemnego drewna. Tafla lustra była tak czysta, jakby ktoś właśnie ją wypolerował, choć całe otoczenie tonęło w kurzu. Chłopiec podszedł bliżej i zauważył, że jego odbicie nie zachowuje się tak, jak powinno. Kiedy Staś uniósł rękę, odbicie uśmiechnęło się szerzej niż on.
Kiedy zrobił krok w bok, odbicie pozostało w miejscu.
A kiedy zapytał szeptem:
– Dlaczego jesteś inny niż ja? – w tafli rozległo się ciche echo:
– Wejdź, jeśli chcesz się dowiedzieć…

Zdziwiony Staś wyciągnął dłoń i dotknął szkła. Ku jego zaskoczeniu tafla była miękka i chłodna jak woda w jeziorze. Wciągnęła go delikatnie do środka, a chłopiec poczuł, jak otacza go mgła pełna świetlnych iskier.

Świat wirował wokół niego – drzewa rosły na opak, litery w książkach płynęły wspak, a słońce zamiast wschodzić na wschodzie, wynurzało się na zachodzie. Kiedy mgła opadła, Staś stał na szerokiej, srebrzystej łące. Trawa lśniła jak tafla wody, a w oddali widać było pałac zbudowany z luster, który odbijał niebo na tysiące kolorów.

Na powitanie wyszły do niego dziwne postacie – smukłe, delikatne, o twarzach tak podobnych do ludzkich, a jednak jakby odbitych w krzywym zwierciadle.
– Witaj, Przybyszu z Zewnątrz – powiedzieli. – Twoje kroki spełniają przepowiednię. Zadaj pytanie, a Królestwo otworzy przed tobą swoje sekrety.

Staś był przestraszony i zachwycony jednocześnie. Wiedział już jednak jedno: właśnie trafił do miejsca, gdzie nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Rozejrzał się wokół i zobaczył dziwną krainę odbić – rzeki płynęły wspak, drzewa miały liście ułożone w symetryczne wzory, a nawet jego własny cień zdawał się chodzić w przeciwną stronę niż on sam. Wędrując po tej niezwykłej krainie, dotarł wreszcie na ogromny plac, na którego środku lśniło potężne lustro, większe niż wszystkie, jakie kiedykolwiek widział. Ramy skrzyły się jak ze srebra, a tafla połyskiwała tajemniczo, przyciągając go niczym magnes. Kiedy stanął przed Zwodniczym Zwierciadłem, podniósł prawą rękę – w odbiciu wyglądało, jakby postać podniosła lewą. Staś zrobił fikołka, a odbicie wciąż było „na nogach”.

– To niesprawiedliwe! – oburzył się chłopiec. – Dlaczego robisz taki dziwny trik, Lustrze?

Ku zdziwieniu Stasia, lustro odezwało się cichym, głębokim głosem:
– Och, mój mały przyjacielu, ja niczego nie zamieniam. To twój mózg cię oszukuje. Ja tylko odbijam świat w głąb – przód zamieniam na tył. Ale kiedy patrzysz na mnie, wyobrażasz sobie, że widzisz drugą osobę naprzeciwko. Dlatego myślisz, że prawa staje się lewą.

– Aha… – zamyślił się Staś, marszcząc brwi. – Ale czemu góra nie staje się dołem?

– Bo nie wyobrażasz sobie nikogo stojącego na głowie – odpowiedziało Zwierciadło z błyskiem w tafli. – Twój umysł sam decyduje, jak mnie zrozumieć.

Staś jednak nie dawał za wygraną. Wyciągnął z plecaka kartkę i flamaster. Narysował na niej wielką strzałkę skierowaną w prawo i przyłożył do tafli. W odbiciu zobaczył strzałkę w lewo. Potem narysował strzałkę w górę – a w odbiciu nadal wskazywała w górę.

– Już rozumiem! – zawołał chłopiec. – Ty wcale nie zamieniasz stron. To ja patrzę na odbicie jak na drugiego Stasia, który stoi naprzeciwko. A przecież to tylko ja sam, ale odbity w głąb!

W tej chwili w Królestwie Odbić rozległy się fanfary. Pojawił się Król Zwierciadeł, wysoki mężczyzna w płaszczu utkanym z błyszczących kryształów.

– Staś, rozwiązałeś zagadkę, która od setek lat dręczyła przybyszów z twojego świata. Jesteś mądry i odważny, bo nie zadowoliłeś się pierwszym wrażeniem, tylko szukałeś prawdy.

Król podarował Stasiowi maleńkie lusterko na srebrnym łańcuszku.
– Niech przypomina ci zawsze, że świat nie zawsze jest taki, jakim się wydaje. Trzeba patrzeć głębiej, aby zrozumieć.

Staś wrócił do swojego świata bogatszy o niezwykłą przygodę. Za każdym razem, gdy patrzył w lusterko, widział nie tylko swoje odbicie, ale też wspomnienie Królestwa Odbić. I wiedział, że lustra są uczciwe – to nasze głowy płatają figle, gdy próbują zrozumieć ich magię.

Nie wszystko, co wydaje się zagadką, jest sztuczką. Czasem to nasz sposób myślenia tworzy iluzję.