KROPELKA ŁZA.

W pewnym miasteczku, gdzie wiatr pachniał wanilią, a słońce zaglądało ludziom w oczy, mieszkała sobie mała Kropelka Łza. Była przejrzysta jak szkło, błyszcząca jak perełka i bardzo wrażliwa.

Każdego dnia spała w maleńkim jeziorku, które znajdowało się tuż pod powieką pewnej dziewczynki o imieniu Lena. Lena często się śmiała, biegała po łąkach i miała oczy jak dwa niebieskie stawy, w których Kropelka czuła się jak w domu. Kiedy Lena mrugała, Kropelka delikatnie rozlewała się po oku i nawilżała je, żeby nie bolało od wiatru i słońca. To było jej codzienne zadanie – dbać, by wszystko widziało się jasno i wyraźnie.

Pewnego jesiennego dnia Lena wracała ze szkoły. Padał drobny deszcz – taki, co nie boli, tylko szeleści i pachnie ciepłem. Ulice błyszczały jak lustra. Lena niosła tornister cięższy niż zwykle. Nie przez książki – przez zmęczenie. Gdy skręciła w wąską uliczkę, usłyszała ciche „miau”. Zatrzymała się. Pod starym kartonem, przy ścianie sklepu, siedział mały, przemoczony kotek. Jego futerko było tak mokre, że przypominało nitki wełny, a oczy świeciły jak dwa zielone guziki.

Lena przykucnęła.
– „Hej, mały. Zgubiłeś się?” – zapytała cicho.

Kotek zamrugał i miauknął znowu, cichutko, jakby prosił o coś więcej niż mleko. I wtedy, zupełnie niespodziewanie, Lena poczuła coś ciepłego pod powieką. W sercu zakręciło coś ciężkiego, a mała Kropelka Łza poczuła, że czas opuścić swoje miejsce. Powoli zebrała się przy kąciku oka, aż wreszcie potoczyła się po policzku.
– „Nie bój się, Leno” – szeptała w myślach Kropelka – „czasem trzeba wypłynąć, żeby serce mogło znów być lekkie.”

Spływając po twarzy, błyszczała jak mały kryształ. Potem spadła na dłonie Leny i zniknęła, ale nie bez śladu – zostawiła po sobie spokój.


Nie była to łza smutku. To była łza współczucia – jak kropla deszczu, w której odbija się serce.

Dziewczynka zdjęła kurtkę, owinęła nią kotka i przytuliła do siebie.
– „Już dobrze. Teraz jesteś mój.”

Kiedy wracała do domu, deszcz wciąż padał, ale nie był już zimny. W domu Lena osuszyła kotka, dała mu mleka i uśmiechnęła się, gdy ten zasnął zwinięty w kłębek.

Patrzyła na niego długo, a gdzieś głęboko w niej szeptała cichutko Kropelka Łza:
– „Widzisz? Czasem wystarczy jedno spojrzenie, by uruchomić dobro.”

Bo nie wszystkie łzy są smutne. Niektóre są jak światło, które budzi w nas ciepło.