ROZMOWA SKÓRY, WODY I MÓZGU

Było sobie małe dziecko o imieniu Tymek. Tymek uwielbiał kąpiele.
Codziennie wieczorem zanurzał ręce w wannie pełnej piany i mówił:
– Ale fajnie! Ciepła woda, bąbelki, łódki i gumowa kaczka!

Pewnego dnia Tymek zauważył coś dziwnego.
– Hej… moje palce wyglądają jak rodzynki! – zaśmiał się, pokazując dłonie mamie.
– To normalne – odpowiedziała mama z uśmiechem. – Twoje palce marszczą się w wodzie.
Bardzo to zaciekawiło Tymka i zaczął dopytywać:
– Ale dlaczego się marszczą? Czy woda zjada moją skórę?

I wtedy zaczęła się niezwykła rozmowa…

Pierwsza odezwała się woda

– Nie, nie martw się! Ja niczego nie zjadam!
Po prostu jestem ciekawska. Lubię zaglądać do porów w skórze i trochę ją otulam.
Czasem woda wnika w górne warstwy skóry i robi się jej troszeczkę więcej, więc Twoje ciało myśli:
„Hmm, coś tu mokro… trzeba się przygotować!”

Do rozmowy dołączył mózg:

– To właśnie wtedy ja wkraczam do akcji! – powiedział dumnie Mózg.
– Odbieram sygnał od skóry, że jest mokro, i wysyłam wiadomość do naczyń krwionośnych:
„Hej, zwężcie się trochę! Czas na tryb mokrej dłoni!”

I wtedy naczynia się kurczą, a skóra lekko się marszczy.
To nie przypadek – to stara sztuczka, jaką człowiek zna od tysięcy lat!

Skóra, która do tej pory milczała, w końcu powiedziała:

– No dobrze, skoro już o mnie mowa… Kiedy naczynia pod spodem się zwężają, trochę się „kurczę” i robią mi się fałdki. To dlatego wyglądam, jakbym była pomarszczona.
Ale dzięki temu Tymek może lepiej trzymać zabawki w wodzie – nawet śliską kaczuszkę!

Tymek słuchał tego wszystkiego z otwartą buzią.
– To niesamowite! – zawołał. – Czyli kiedy moje palce się marszczą, to znaczy, że jestem superbohaterem od mokrego chwytu?
– Właśnie tak! – zaśmiała się Skóra. – Woda daje Ci chwilową supermoc!
– Ale pamiętaj – dodał Mózg – gdy wyjdziesz z wanny i się wysuszysz, wszystko wróci do normy. Twoje palce znowu będą gładkie i gotowe na nowe przygody.

Tymek spojrzał na swoje dłonie, które powoli znów stawały się gładkie.
– Dziękuję, Skóro. Dziękuję, Wodo. Dziękuję, Mózgu – powiedział cicho.
– Nie ma za co – odpowiedzieli wszyscy razem. – My po prostu lubimy współpracować!

A od tamtej pory Tymek, gdy tylko widział pomarszczone palce, uśmiechał się i mówił:
– O, włączył mi się tryb mokrej misji!