BAJKA O ARCHIMEDESIE I ZŁOTEJ KORONIE
Dawno, dawno temu w pięknym mieście Syrakuzach żył mędrzec o imieniu Archimedes. Był znany z tego, że potrafił znaleźć odpowiedź na każde pytanie, nawet takie, nad którym inni łamali głowy.
Pewnego dnia król Hieron przyniósł mu koronę, lśniącą jak słońce.
– Archimedesie – powiedział – dałem złotnikowi bryłę czystego złota. Ale mam wątpliwości… Czy ta korona jest naprawdę z czystego złota, czy ktoś mnie oszukał? Sprawdź to, ale tak, by jej nie zniszczyć!
Archimedes długo chodził zamyślony. Gładził brodę, marszczył czoło, ale rozwiązania nie było widać.
Któregoś dnia, zmęczony rozmyślaniem, postanowił wziąć kąpiel. Wszedł do wanny wypełnionej po brzegi wodą i… nagle zobaczył coś dziwnego! Woda zaczęła się przelewać przez brzeg!
– Ha! To ja wypycham wodę swoim ciałem! – zawołał zdziwiony.
I wtedy, jak błyskawica, wpadł mu do głowy genialny pomysł: każde zanurzone ciało wypiera wodę, a ta wyparta woda odpowiada sile, która je podtrzymuje.
Zerwał się z wanny, a woda chlupnęła na wszystkie strony. Archimedes wybiegł nago na ulicę, krzycząc:
– Eureka! Eureka! – co znaczy: Znalazłem!

Następnego dnia przyniósł królewską koronę i kawałek czystego złota o tej samej wadze. Najpierw zanurzył złoto – wylało się trochę wody. Potem zanurzył koronę – a wody wypłynęło więcej!
– A więc w koronie jest coś jeszcze, nie tylko złoto! Złotnik dodał srebra! – zawołał Archimedes.
Król Hieron dowiedział się prawdy, a złotnika spotkała zasłużona kara.
Od tego dnia ludzie powtarzają:
Na każde zanurzone ciało działa siła wyporu, równa ciężarowi wypartej cieczy.
Dzięki temu pływają wielkie statki z metalu, a my czujemy się lżejsi, gdy wskakujemy do jeziora.
I tak zwykła kąpiel w wannie stała się początkiem wielkiego odkrycia, które zmieniło świat.

