BAJKA O CZĄSTECZKACH WODY I ICH LODOWYCH PRZYGODACH
W pewnym jeziorze mieszkały sobie małe cząsteczki wody – tysiące maleńkich kropelek, które zawsze były w ruchu. Tańczyły, wirowały, zderzały się ze sobą i śmiały się nieustannie.

Jedną z nich była kropelka o imieniu Aqua.
Uwielbiała tańczyć z przyjaciółkami i mówiła:
– Ach, jak cudownie jest być wodą! Możemy płynąć, skakać, unosić się w chmurach, a potem wracać w deszczu!
Ale pewnego dnia przyszła Zima. Zaczęło się robić coraz zimniej, a Aqua poczuła, że nie ma już siły tak szybko tańczyć. Jej ruchy zwalniały, aż w końcu…
– Brrr… coś się dzieje! – zawołała. – Nie mogę się poruszyć!
Wtedy pojawiła się Stara Zima, w długim szalu z lodowych nitek.
Uśmiechnęła się i powiedziała:
– Spokojnie, Aquo. To tylko przemiana. Kiedy robi się chłodno, wy i wasze przyjaciółki zaczynacie układać się w piękny wzór.
– Wzór? – spytała zdziwiona Aqua.
– Tak. Tworzycie kryształy lodu – uporządkowane, jak śnieżynki, każda trochę inna, ale wszystkie piękne.
I rzeczywiście – cząsteczki wody zaczęły ustawiać się w równe szeregi.
Każda znalazła swoje miejsce i połączyła się delikatnymi mostkami z sąsiadkami.
Razem utworzyły przejrzysty, błyszczący lód, przez który można było zajrzeć głęboko w jezioro.

– Ooo! – zachwyciła się Aqua. – Wyglądamy jak szklany pałac!
– Bo zamarzłyście powoli i spokojnie – wyjaśniła Zima. – Miałyście czas, żeby się pięknie ułożyć. Dlatego jesteście przezroczyste.
Kilka dni później Aqua usłyszała dziwny dźwięk: „chlup!”
To ktoś nabrał wody z jeziora i wstawił ją do zamrażarki.
– O nie! – zawołała. – Co się dzieje z naszymi kuzynkami?
Zima pokręciła głową.
– Tam jest bardzo zimno. One zamarzają zbyt szybko, nie mają czasu się poukładać.
I rzeczywiście – woda w zamrażarce zaczęła marznąć błyskawicznie.
Cząsteczki biegały w panice, zderzały się i zamarzały byle jak, zanim znalazły dobre miejsce.
Pomiędzy nimi uwięzione zostały pęcherzyki powietrza i maleńkie szczeliny.
– Ojej! – jęknęła jedna kropelka. – Jest ciasno i mętno!
– Tak się dzieje, gdy marzniemy za szybko – westchnęła druga. – Światło nie przechodzi przez nas gładko, tylko się rozprasza.
– Dlatego wyglądamy na białe i mleczne – dodała trzecia.

Po kilku dniach słońce znów zaświeciło.
Cząsteczki zaczęły się rozluźniać, mostki lodowe pękały, a Aqua znów mogła tańczyć.
– Hurra! Wracam do mojej wodnej postaci! – krzyknęła z radością.
Zima pożegnała ją spokojnym głosem:
– Pamiętaj, Aquo – to, jak się ułożycie, zależy od tego, jak szybko się zmieniacie.
– Już wiem! – uśmiechnęła się kropelka. – Wolne zamarzanie to porządek i przejrzystość, a szybkie to chaos i mętność.
Zima skinęła głową.
– Mądrze powiedziane. Natura lubi cierpliwość.
Aqua znowu zatańczyła w wodzie, a słońce odbijało się w tafli lodu, która topniała powoli i spokojnie — jakby sama Zima chciała jeszcze chwilę nacieszyć się tym pięknym widokiem.

