ZIMNY RYCERZ METAL I CIEPŁA PANI DREWNO
Pewnego jesiennego wieczoru Zosia wróciła z placu zabaw, cała zmarznięta. Usiadła w kuchni, oparła się o drewniany stół — i było przyjemnie ciepło. Ale gdy dotknęła metalowej klamki… aż podskoczyła!

— Brrr! Dlaczego metal jest taki zimny?! — zawołała.
Nikt nie odpowiedział… a przynajmniej nie od razu. Bo nagle, zupełnie po cichutku, kuchenna klamka mrugnęła okiem.
— Zimny? Ja? Ależ ja tylko pożyczam twoje ciepło! — powiedział Metal, prostując się dumnie jak rycerz w stalowej zbroi.
Zosia otworzyła szeroko oczy.
— Jak to pożyczasz moje ciepło?!
— Ciepło to tacy mali, szybcy podróżnicy. Kiedy mnie dotykasz, ja zabieram ich bardzo szybko i rozprowadzam po sobie. Jestem świetny w przewodzeniu ciepła, szybki jak błyskawica!
Zosia pomyślała przez chwilę.
— Czyli… nie jesteś zimny, tylko zabierasz moje ciepło?
— „Dokładnie tak, młoda damo!” — pokłonił się rycerz Metal.
Nagle odezwa się stół, który stał niedaleko i przysłuchiwał się rozmowie. Był ciepły i spokojny jak jesienny las.
— A ja ciepło trzymam przy tobie, powiedziała Pani Drewno łagodnym głosem. — W moim wnętrzu ciepło porusza się bardzo wolno. Nie kradnę go od ciebie, więc nie czujesz chłodu.
Zosia przytuliła policzek do stołu.
— Czyli ty jesteś przytulna, bo nie zabierasz mojego ciepła?
— Dokładnie — odparła Drewno — Jestem słabym przewodnikiem ciepła. Dlatego zimą domy robi się z drewna, a nie z metalu.
— Nie jestem zły! — przerwał Metal.
— Po prostu jestem szybki. Dlatego robi się ze mnie garnki, kaloryfery i sztućce — szybko przekazuję ciepło.
— A ja tworzę podłogi, stoły, krzesła i zabawki — dodała Drewno — Bo przy mnie ludziom jest miękko i ciepło.
Zosia uśmiechnęła się szeroko.
— To nie metal jest zimny… to ja tracę ciepło, kiedy go dotykam.
Metal i Drewno kiwnęli głowami jednocześnie.

